poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Od Belli c.d. Seeley

- mam mieszkanie, pracuję jako kasjerka. I prawdopodobnie mieszka tutaj mój brat... - powiedziałam cicho. Seeley spojrzała na mnie pytająco. - jesteśmy skłóceni, dlatego nic o nim teraz nie wiem. Mieszka tu od roku, ale może wyjechał.
- imię? Gdzie można go spotkać? Jak wygląda? - zaczęła zadawać pytania.
- on ma na imię Jarred, jest wysoki, ma czarne włosy, tatuaż na ramieniu, ma 19 lat.
- okej, mogę go gdzieś spotkać? Masz jego numer? To ważne.
- numeru nie mam, wiem tylko że często przebywa w tym barze niedaleko supermarketu.


Seeley ?

Od Roxanne c.d. Seeley

Uśmiechnęłam się przyjaźnie do Pillar. Ta lekko przekręciła głowę i wyszczerzyła zęby w promiennym uśmiechu.
- Masz śmieszne włosy! - krzyknęła do mnie. Seeley zaczęła wplatać śnieżynki w jej włosy, a ja usiadłam obok. Pillar bawiła się kosmykami moich włosów jak małe dziecko.
- naprawdę nie wyglądam przyjaźnie? - zaśmiałam się.
- jestem Pillar, a ty? - zapytała nie zważając na moje pytanie.
- Roxanne Scott. - odpowiedziam podając jej rękę. Pillar złapała ją w obie dłonie i zaczęła przyglądać się moim bransoletkom. Spojrzałam na Seeley, wydawała się być na mnie zła. Uśmiechnęłam się do niej.

<Pillar? Seeley? XD>

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Weszłam schodami na samą górę nie czekając na Roxanne. Otworzyłam drzwi i nie zdążyłam wejść nawet do mieszkania, bo naskoczyła na mnie Pillar.
-Siostrzyczko! Zapleciesz mi śnieżynki we włosy?!-zakrzyknęła uradowana ściskając mnie za ramiona. Przez chwilę nie mogłam złapać oddechu, jednak siostra szybko zluźniła uścisk i odsunęła się o krok.
-Tak, tak zaplotę-pokiwałam głową i minęłam ją wchodząc do mieszkania. Skręcając do kuchni kątem oka złapałam dziwne spojrzenie Roxanne. Pillar zastąpiła jej drogę i nie chciała wpuścić do mieszkania. Podejrzewałam, że mierzyła ją niezbyt przyjaznym spojrzeniem. Wyciągnęłam z lodówki karton soku pomarańczowego i podeszłam z powrotem do drzwi.
-Kim jest ta dziwnie ubrana dziewczyna? Nie wygląda na miłą-przy drugim zdaniu głos mojej siostry zabrzmiał trochę szorstko.
-Spokojnie-wzruszyłam ramionami-Chciała cię poznać-mówiąc to odwróciłam się i poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Pillar zapiszczała podskakując. W podskokach poszła za mną.
-Naprawdę?! Naprawdę?! Naprawdę?!-piszczała mi za uchem. Skrzywiłam się lekko.
-Tak.
-Ktoś chce mnie poznać! Hura!-cieszyła się skacząc po łóżku w butach. Oparłam się biodrem o biurko i patrzyłam na nią. Po chwili w drzwiach do pokoju stanęła trochę zdezorientowana Roxanne. Napiłam się soku przyglądając się jej.
-No.. Pillar, siadaj jak chcesz, żebym zaplotła ci włosy-powiedziałam nadal patrząc na dziewczynę.


Roxanne?

czwartek, 27 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

Lekko oszołomiona podążałam za Seeley, przed barem puściła mnie.
- tylko się nie zdziw. - rzuciła.
Nie odpowiedziałam i tak jak Seeley, przyspieszyłam, aż w końcu zaczęłyśmy biec. Nie wiem, czemu się jej spieszyło. Była poddenerwowana, chyba przegięłam. Gdy byłyśmy na miejscu, Seeley spojrzała w górę, do okna, w którym stała jakaś dziewczyna. Była z twarzy podobna do Seeley, nie widziałam, jak była ubrana.
- Hej! - krzyknęła głośno z wielkim uśmiechem. Seeley ruszyła do drzwi kamienicy.

<Seeley?>

Od Seeley c.d. Belli

Skinęłam lekko głową. Jak widać nic nie jej uspokoi. Uśmiech zniknął z moich ust. Spojrzałam na plik kartek, które trzymałam w rękach.
-Na początek imię i nazwisko..-mruknęłam i nie czekając na jej odpowiedź powiedziałam-Bella Johnson, tak?
-T-tak-powiedziała. Pokiwałam głową składając kartki.
-Więc tak. Twoimi mocami zajmiemy się.. W innym miejscu-rozejrzałam się-A teraz powiedz mi.. Masz jakąś rodzinę tutaj? Masz gdzie mieszkać? Masz pracę?
Dziewczyna nadal patrzyła na mnie wielkimi oczyma.
-To standardowe pytania-wzruszyłam ramionami-Muszę mieć pewność, że przeżyjesz

Bella?

Od Seeley c.d. Roxanne

Przewróciłam oczami i oparłam się o oparcie ze złością. Przez dłuższy czas milczałam zastanawiając się co dalej. Nagle coś przyszło mi do głowy. Co prawda nie byłam za tym pomysłem, ale skoro dziewczyna tak bardzo nalegała to dostanie to czego tak bardzo chce. Wstałam mrucząc pod nosem
-Zjadaj to, zabiorę cię gdzieś-wolnym krokiem ruszyłam do baru by zapłacić za posiłek dziewczyny. Czekając aż kelnerka wyda mi resztę kątem oka uchwyciłam badawcze spojrzenie jakiegoś faceta chowającego się za gazetą. Którą trzymał do góry nogami. Posłałam mu ponure spojrzenie. Nie wyglądało na to by je zauważył. Nadal z uwagą się przyglądał. Jednak teraz dostrzegłam, że jego wzrok przechodził tuż koło moich bioder i podążał w miejsce, z którego przyszłam. "Czy patrzysz na Roxanne.. Ciekawe.." myślałam. Z myśli wyrwał mnie brzęk drobnych spadających na blat. Podziękowałam kelnerce i poszłam do toalety. Przechodząc obok mężczyzny niby przypadkiem stuknęłam biodrem w jego stolik wywracając na niego kawę. Mężczyzna warknął coś pod nosem, a ja bez słowa zniknęłam za drzwiami. Spojrzałam w lustro, lekko się skrzywiłam i wróciłam do dziewczyny. Dziwny mężczyzna zniknął.
-Zjadłaś? Świetnie, teraz chodź. Idziemy do mojej siostry-mruknęłam łapiąc ją za nadgarstek i wyciągnęłam z lokalu.


Roxanne? Nie da sie ukryć xD

wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Belli

Nie miałam pojęcia o co chodzi z tym całym spotkaniem. Jakaś dziewczyna o imieniu Seeley miała przyjść do urzędu miasta i ze mną porozmawiać. Bałam się. Nie dostałam żadnych więcej informacji, czy ja coś zrobiłam? Chyba nie kupiłam zbyt dużo jagód w tym miesiącu... Ehh, głupia jestem. Przecież...
-hej, jesteś tam? - usłyszałam głos. Podniosłam głowę i moje myśli rozprysnęły się jak bańka mydlana.
- t-to ty jesteś Seeley? - jąkałam się patrząc na nią wielkimi oczami.
- tak. Mam do ciebie ważną sprawę. Nie bój się, to nic złego. - uśmiechnęła się lekko.

<Seeley?>

Powitajmy Bellę!


Imię: Bella
Ksywka: Bell
Nazwisko: Johnson
Płeć: dziewczyna
Wiek: 18
Wygląd: niska, szczupła dziewczyna o jasnej cerze i długich, prostych włosach pofarbowanych na niebiesko. Ubiera się na czarno. 
Moce: żywioł to woda. Zamrażanie wody, odmrażanie, zmienianie jej temperatury, strumień wody, oddychanie pod wodą.
Charakter: Bella jest tajemniczą, cichą dziewczyną. Jest pesymistką i w prawie żadnej rzeczy nie widzi pozytywów. Zwykle siedzi cicho, jest małomówna. Jest cierpliwa, ale jak ktoś ją bardzo zdenerwuje potrafi wybuchnąć. Nie jest sentymentalna ani zbyt miła dla innych.
Zawód: skończyła technikum, na razie ma praktyki w sklepie spożywczym.
Rodzina: ma brata w Severvill.
Chłopak: brak
Historia: urodziła się niedaleko tego miasta w ubogiej rodzinie. W wieku 18 lat wyprowadziła się z domu i wynajęła mieszkanie w Severvill.
Ciekawostki: szaleje na punkcie jagód.
Głos: <KLIK>
Właściciel: 2000N

Od Roxanne c.d. od Seeley

Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na kelnerkę, która niosła już moje śniadanie. Gdy dziewczyna postawiła talerz przed moim nosem, szybko zabrałam się do jedzenia, dawno nie jadłam tak dobrego śniadania. Seeley patrzyła na mnie z niecierpliwością, nie spieszyło mi się z odpowiedzią. Zaśmiałam się w myślach.
- Jeżeli ktoś jest takim tchórzem, który nie chce walczyć z trudem życia to pozwól mu odejść. - powiedziałam do niej z uśmiechem, sama nie wiem, dlaczego.
- to nie jest tchórz, ona nie ma pojęcia, co robi! - powiedziała ze złością. Nie ruszyło mnie to, zachowałam spokój. Milczałam, czekając, aż Seeley się uspokoi.
- A więc to twoja siostra?
Seeley milczała.
- rozumiem, mam się nie wtrącać. Ale nie przyszłaś tu chyba bez powodu.
- Roxanne, zadałam ci pytanie, jak mnie poznałaś?
Skończyłam pić sok i odsunęłam talerz na bok. Próbowałam przypomnieć sobie wczorajszy wieczór.
- widziałam twoje oczy i włosy. Poza tym co miałam zrobić widząc dziewczynę wdrapującą się na budynek w czarnym kostiumie z bronią na plecach? Nie uciekłam, tylko patrzyłam. Jakoś cię rozpoznałam.

<Seeley? Skaczesz po dachach XD>

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Zmrużyłam oczy. Humor natychmiast mi się popsuł.
-Nie uganiam się, tylko ratowałam debila, który postanowił skoczyć z dachu-warknęłam. Niektórzy ludzie naprawdę nie potrafią przeżyć bez różnych zbędnych informacji.
-Nie prawda. Był tam ktoś jeszcze-upierała się dziewczyna. Z pomrukiem przewróciłam oczami.
-Ludzie w mieście mają różne tajemnice. O niektórych lepiej nie wiedzieć-syknęłam przez zaciśnięte zęby. Odetchnęłam głęboko trochę się opanowując się i łagodniej spytałam -Jak mnie w ogóle poznałaś?

Roxanne? Do dupy to x.x

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

Wolałam nie wspominać o wczorajszym wieczorze, jednak ciekawość była większa. Ta dziewczyna była dziwna. Owszem, znałam dużo dziwnych ludzi, ale to było chore.
Wstałam o 8:00. Pogoda znów była piękna, więc ubrałam się w letnią sukienkę i wyszłam na miasto zjeść w restauracji śniadanie, gdyż nie spodziewałam się zjeść dobrego jedzenia w tym barze.
Właśnie wchodziłam do restauracji, gdy przy jednym ze stolików zobaczyłam Seeley, która gestem ręki zaprosiła mnie do stolika. Zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i przysiadłam się do niej.
- można tu zjeść śniadanie? - zapytałam bez uśmiechu.
- tak, jest dobra jajecznica, ale nie o tym chciałam z tobą porozmawiać. - odpowiedziała mi Seeley. Kelnerka podeszła do stołu, zamówiłam jajecznicę, tosta i sok pomarańczowy. Gdy kelnerka odeszła, spojrzałam na Seeley pytająco z lekkim zdenerwowaniem.
- a więc wytłumaczysz mi to?
- co dokładnie? - spytała podejrzliwie.
- jakbyś nie wiedziała... Wiem, że nie powinnam się wtrącać i bardzo tego nie lubię, ale widziałam jak, ehem... - odchrząknęłam. - skakałaś po dachach? Nie sposób było cię nie zauważyć, dziewczyna która kilka metrów nade mną ugania się po budynkach.

<Seeley? xD>

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Niebo ciemniało. Ulice stawały się coraz bardziej szare i nieprzyjemne dla ludzi. Normalni ludzie siedzieli teraz przy kolacji bądź telewizorze i odprężali się przed następnym dniem. Ale nie ja. Ja w czarnym kostiumie kryjącym mnie aż po szyje i chustce zawiązanej na ustach biegłam przez miasto potykając się o kamienie. Zgięta w pół osiągałam większą szybkość, a na tym mi najbardziej zależało. Dwa miecze schowane były za pasami czarnego materiału na moich plecach. W każdej chwili z łatwością mogłam je wyciągnąć. Jednym ruchem. Włosy związane w kucyka przerzuciłam na drugie ramię. Wbiegłam w jedną z ciemnych uliczek i zatrzymałam się na jej drugim końcu, który wychodził na główną ulicę. Nagle zobaczyłam znajomą twarz. Roxanne. Cofnęłam się o krok chowając w cieniu. Że też musiała wyjść.. Rozejrzałam się po pobliskich dachach. Jest! Nie.. Pillar nie rób tego! Przemknęłam za Roxanne, modląc się w duchu by mnie nie zauważyła. Bo o poznanie mnie nie miałam się co martwić. Wskoczyłam na dach odbijając się od kolejnych okien. W ostatniej chwili złapałam ciemnowłosego chłopaka i wciągnęłam go za sobą na dach. Ciemnowłosy wylądował spory kawałek na moją siostrą. Popatrzyłam na nią zła. Dziewczyna zdezorientowana patrzyła na mnie w bezruchu. Nagle upadła na kolana i zaczęła śmiać się przez łzy. Westchnęłam z ulgą i podeszłam do niej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z samego rana wyszłam z domu. Martin zasypał mnie kolejną "papierkową" robotą. Musiałam jednak najpierw znaleźć Roxanne i spytać o wczorajszy wieczór. W duchu miałam nadzieje, że niczego nie widziała, choć było to mało prawdopodobne. Ludzie z miasta byli już przyzwyczajeni do takich "akcji" i mało kto zwracał na nie uwagę. Jednak nowi.. Oni widzieli wszystko i wszystkim się interesowali, nie rozumiejąc, że o pewnych rzeczach lepiej po prostu nie wiedzieć.

Roxanne?

Od Roxanne c.d. od Seeley

Co to ma niby znaczyć?! - pomyślałam patrząc w miejsce, gdzie przed chwilą stała Seeley. Odwróciłam się na pięcie i starając się stłumić gniew zmieszany ze zdziwieniem podeszłam do drzwi i weszłam do środka. Za moimi plecami usłyszałam dzwonek, taki, jak w sklepach, który słychać gdy ktoś wchodzi.
Restauracja raczej przypominająca bar utrzymana była w ciemnych kolorach. Ściany pokrywała tapeta w popielate pasy, która w niektórych miejscach była pozrywana, podłogę pokrywał ciemny, matowy parkiet, a stoły i krzesła wykonane były również z ciemnobrązowego drewna. Na każdym ze stolików ustawiona była popielniczka. Po prawej stronie stał bar, za którym niska, blada dziewczyna o przestraszonym wyrazie twarzy i podkrążonych oczach czyściła szmatką w pośpiechu kieliszki i szklanki. Natychmiast spojrzała na mnie wielkimi oczami i odstawiła naczynia. Podeszłam do niej.
- słyszałam, że można tu przenocować.
- tak... Mamy pokoje... - powiedziała cicho i zniknęła za drzwiami znajdującymi się za barem. Usłyszałam niski, kobiecy głos i po chwili z tych samych drzwi wyszła wysoka, pulchna, czarnowłosa kobieta z kokiem przyozdobionym różą i stanęła opierając ręce na blacie. 
- chce pani przenocować, tak? - zapytała od niechcenia. Zacisnęła usta.
- tak, ile zapłacę za noc? - spytałam równie nieuprzejmym tonem.
- proszę spojrzeć na tablicę, jest tam - wskazała na drugi koniec sali. Spojrzałam na ceny, było bardzo tanio. Pokiwałam głową i położyłam kilka banknotów na ladzie.
- oto klucz, pokój numer 8. Aha, proszę się tylko nie skarżyć na hałas po 22:00. - kobieta zmierzyła mnie od stóp do głów i pomaszerowała ze ścierką w stronę stolików. 
Złapałam za klucz i szybkim krokiem ruszyłam po schodach na piętro. Przede mną pojawił się korytarz z niewielką ilością pokojów, było ich z 10. Wsadziłam klucz w zamek drzwi z numerem 6 i próbowałam przekręcić, ale były już otwarte. Cóż, nie dbają tu chyba o to, żeby nic nie skradziono. Zamknęłam za sobą drzwi i rozejrzałam się.
Ściany były koloru żółtego, łóżko o metalowych nogach nie miało nawet materaca, wyłożone było tylko kilkoma kocami. Na szafce nocnej stała mała lampka. Oprócz tego znajdowała się niewielka łazienka z prysznicem i ubikacją. Nie było lustra ani umywalki. Położyłam się na łóżku.
Do prawdy nie wiem, o co jej chodziło. Jej siostra była jakąś wielką tajemnicą? Prędzej czy później wiedziałam, że ją poznam, bo miałam nadzieję że będę mogła jeszcze zobaczyć się z Seeley, wydała się być miła. Kiedyś poznam tą jej siostrę, nie wierzę żebym nie miała okazji, przecież chyba nie siedzi tylko w domu.

* * *

Była 19:00. Na dworze było jeszcze jasno, chociaż w pokoju musiałam już mieć zapalone światło. Postanowiłam wyjść i rozejrzeć się jeszcze po okolicy, może natrafię na sklep z ubraniami czy spożywczy, albo na mieszkanie do wynajęcia. Ubrałam się w krótką, czarną koszulkę, bordowe legginsy i szare trampki. Wyszłam na zewnątrz i szłam w stronę ratusza. 

<Seeley? Nie wiem, co dalej się ma stać xd>

Od Seeley c.d. Roxanne

Odwróciłam wzrok.
-Nie wiem czy jest to odpowiednia pora..-mruknęłam pod nosem-Chociaż odpowiedniej nie będzie chyba nigdy..
-To znaczy?-zaciekawiła się Roxanne. Z westchnieniem odwróciłam się do niej plecami.
-Może innym razem..-szepnęłam i "rozpłynęłam" się w powietrzu jak to miałam zwyczaj robić za każdym razem, gdy komuś nawinął się na język temat mojej siostry.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ponownie zjawiłam się w swoim domu. Szybko poszłam do pokoju Pillar, gdzie zastałam ją siedzącą w otwartym oknie. Podeszłam do niej i oparłam się głową o framugę okna. Siostra spojrzała na mnie i uśmiechnęła sie szeroko.
-Nowy mieszkaniec?-spytała swoim radosnym głosikiem. Uśmiechnęłam się lekko. Wiedziałam, że jeśli odpowiem jej słowami zacznie się awantura, że ona chce go poznać. Przymknęłam oczy czując jak do pokoju wpada delikatny podmuch wiatru.
-Chciałabyś kiedyś stąd uciec?-spytałam sama nie wiedząc czemu. Otworzyłam oczy i kątem oka złapałam zdziwione spojrzenie siostry.
-Uciekłyśmy-powiedziała obojętnym tonem. Głosem, który w żaden sposób nie przypominał tego po wypadku. Wręcz przeciwnie. Wypowiadając to słowo jej głos był taki jak przed tą tragedią. Zerknęłam na nią. Na jej twarz szybko powrócił uśmiech, który towarzyszył jej już trochę czasu. Pokręciłam głową i wpatrywałam się w horyzont miasta.


Roxanne? Nie wiem co to jest >.<

niedziela, 2 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

- chyba nie chcę już o nic pytać... Ale mam problem, nie mam gdzie spać tej nocy. Jest tu hotel czy coś? - zapytałam wstając od stolika. Seeley zapłaciła kelnerowi.
- w pewnej restauracji na piętrze są pokoje do przenocowania. Zaprowadzę cię.
- dzięki. - odpowiedziałam z ulgą.
Do restauracji doszłyśmy w ciszy, oglądałam z podziwem kamienice i sklepy. I dalej myślałam. Ale myślałam jakby bez obaw. Z nadzieją zamiast zmartwień. Czeka mnie nowe życie i czas zapomnieć o starym, a zapominanie pójdzie mi świetnie, bo nie mam skłonności do miewania sentymentów, rządam od życia zmian i nowości i nie umiem usiedzieć w miejscu. Staram się zawsze mieć nadzieję, choć czasem mi to nie wychodzi. Cóż, nie jestem optymistką, lecz realistką.
Gdy wreszcie znalazłyśmy się u drzwi wejściowych, zapytałam:
- Mogłabym poznać twoją siostrę?

<Seeley? xD>

środa, 29 lipca 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

W zamyśleniu wzruszyłam ramionami.
-Cóż ja mam ci powiedzieć?-spytałam bardziej siebie niż dziewczyny-Pochodzę stąd, jednak gdy byłam bardzo mała moja rodzina uciekła z tego miasta. Zamieszkaliśmy w Kanadzie gdzie się uczyłam się, buntowałam i tym podobne..
-Buntowałaś?-zaciekawiła się Roxanne. Uśmiechnęłam się lekko kiwając głową.
-Po wypadku siostry musiałam się trochę ogarnąć. Zająć się nią. Nie miałam innego wyjścia. Poza tym.. Rodzice chcieli bym wróciła tutaj i kontynuowała to co nasi przodkowie zaczęli wieki temu-wzruszyłam ramionami-Raczej nic innego powiedzieć ci nie mogę.
-Dlaczego?
-Nie ma o czym. Jeśli chcesz to pytaj, ja nie mam już nic do powiedzenia-lekko się uśmiechnęłam i przymknęłam oczy.

Roxanne? Zero weny .-.

piątek, 3 lipca 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

- coś o sobie, powiadasz? Mam na imię Roxanne, nazwisko po tacie - Scott, pochodzę z Beverly Hills. Coś jeszcze? - uśmiechnęłam się i nie czekając na odpowiedź Seeley zaczęłam opowiadać dalej. - A więc pochodzę z zamożnej, kulturalnej rodziny. Moja mama, Emily Scott, tak samo jak ojciec, Robert Scott, starali się mnie wychować na gzreczną, skromną, posłuszną dziewczynę, ale nigdy im się to nie udawało. Chcieli, żebym kiedyś była dobrą gospodNie wiedzieli, po kim to miałam, ale coś we mnie zawsze sprzeciwiało się wszystkim, którzy chcieli mnie zmieniać. I nawet, gdy widzieli, że nigdy nie uda im się mnie ułożyć, próbowali dalej. Nasze stosunki nigdy nie były dobre, ale nikomu to nie przeszkadzało. Odpuścili dopiero, gdy skończyłam 18 lat. Wyprowadziłam się z Beverly Hills i przefarbowałam włosy. To może Ty teraz coś opowiesz?

<Seeley?>

wtorek, 30 czerwca 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Przez moment przyglądałam się dziewczynie, która spoglądała w niebo. Uśmiechnęłam się pod nosem i rozejrzałam się dookoła. Wypatrzyłam wole miejsca w jednej z kafejek i ruszyłam w jej kierunku. Roxanne po krótkim czasie poszła za mną. Była ładna pogoda, więc zdecydowałyśmy się usiąść na zewnątrz i cieszyć się promieniami słońca. Po krótkiej chwili podszedł do nas kelner. Wysoki mężczyzna, niewiele starszy ode mnie. Miał ciemne oczy i ciemne blond włosy ścięte na krótko. Uśmiechał się promiennie i cierpliwie czekał aż zdecydujemy się co zamówić. W końcu obie wzięłyśmy kawę. Chłopak odszedł, a ja oparłam się o oparcie i zamknęłam oczy. Delikatny podmuch wiatru poruszył moimi włosami, które otuliły mi policzki. Odgarnęłam niesforne włosy i spojrzałam na Roxanne.
-O czym tak ciągle myślisz?
-O tym co zostawiłam..-mruknęła nadal będąc myślami gdzieś daleko. Nagle się ocknęła i jakby uprzytomniła co powiedziała. Poprawiła się na krześle i odchrząknęła. Uśmiechnęłam się lekko.
-No dobrze. To może opowiesz coś o sobie? Albo chcesz o coś zapytać? O coś konkretnego..-zmrużyłam lekko oczy i spojrzałam na kelnera, który postawił na stoliku dwie filiżanki, skinął głową i odszedł.

Roxanne? Opisowe, bo na akcje brak pomysłu x.x

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Roxanne c.d. Od Seeley

- Tyle, że wolałabym mieszkanie w centrum. - mruknęłam rozglądając się po okolicy.
- Też coś się znajdzie.
- A co do cierpliwości, to jej nie mam, ale nie dam sobą pomiatać.
- Hmm, tyle że powinnaś być spokojna. Jeśli będziesz się na nich drzeć, prawdopodobnie wyrzucą cię z pracy. Muszą zdobywać, a nie tracić klientów.
- I mam dla pieniędzy dawać im traktować mnie jak... - Seeley nie dała mi dokończyć.
- Jeśli się na to nie zgadzasz to nie praca dla ciebie. - zaśmiała się.
- Nie ma innej pracy? - zapytałam z rezygnacją w głosie.
- Wolisz może pracować jako kasjerka? - spytała.
- Nie. Jakoś sobie poradzę.
Po chwili milczenia doszłyśmy na rynek, plac wyłożony kostką, na jego środku stał ratusz, obok kościół i fontanna, a wokół w arkadach pod kamieniczkami było mnóstwo sklepów.
- A właśnie, możesz zostać grajkiem ulicznym. - zaproponowała Seeley z uśmiechem.
- Naprawdę, wolę pracę w barze. - pokręciłam głową.
Spojrzałam w niebo. Było jasne, błękitne, słońce mocno świeciło, nie było widać ani jednej chmurki. I wtedy zaczęłam myśleć o Ameryce, o Beverly Hills, i o wszystkich, których zostawiłam, o rodzicach i przyjaciołach, o liceum, o marzeniach, o studiach. Przyjechałam tu uciec od codziennej rutyny, poznać nowe osoby i spojrzeć w oczy moim mocom. Nie wiedziałam do końca, czy to wszystko jest dobre i do czego to wykorzystam. Czy jest mi to potrzebne? Zasłużyłam na to? Dużo jest takich osób? Za wiele tych pytań, by na nie wszystkie odpowiedzieć, na niektóre się nie da, a na inne dopiero poznam odpowiedź...


<Seeley?>


Od Seeley c.d. od Roxanne

Rozejrzałam się dookoła.
-Lepiej stąd chodźmy.. Wszystko wytłumaczę ci po drodze-mruknęłam i poprowadziłam nas w stronę jednej z moich ulubionych kafejek. Mijało nas wielu ludzi i prawie wszyscy rzucali nam dziwne spojrzenia. Severvill to dziwne miejsce, trzeba przyznać.. Praktycznie nikt tu nikogo nie zna i nikomu nie ufa. A do tego ten staroświecki wygląd miasta.. Pomimo tego to miejsce pełne tajemnic było bardziej zaawansowane technologicznie niż nie jedno z amerykańskich miast. Jednak ludzie jakoś przyzwyczaili się do tej prostoty..
-Hej..?-szturchnięcie Roxanne wyrwało mnie z zamyślenia. Popatrzyłam na nią pół przytomnie.
-Mówiłaś coś? Wybacz, zamyśliłam się..
-Tak. Pytałam co z tą pracą?
-Cóż.. Najwięcej jest tu etatów kelnerek w barach.. Rzadko trafia się, że restauracje szukały kogoś do pomocy.. A żeby pracować w barze trzeba mieć niezłą cierpliwość i dystans.. Do facetów-mruknęłam ponuro-Z mieszkaniem nie będziesz miała większego problemu.. Jest sporo nowych mieszkań na obrzeżach miasta..-wzruszyłam ramionami nie wiedząc co jeszcze jej powiedzieć.

Roxanne? ;-; brak pomysłu ;-;

niedziela, 28 czerwca 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley


Wzięłam do ręki papiery i omiatałam je wzrokiem kartka po kartce. Czułam, że Seeley nie jest zwykłą, przeciętną, milutką dziewczyną, kto wie, może się "zaprzyjaźnimy".
- tak, tylko po co te formalności? - spytałam marszcząc czoło.
- za dużo tłumaczenia i wyjaśniania, że jesteś kimś wyjątkowym, i że to bardzo ważne. Zanudziłabym cię. Może opowiesz mi lepiej, dlaczego tu jesteś?
- Zależy mi na dowiedzeniu się więcej o tym wszystkim... no wiesz, te moce, i jeszcze bardziej zależało mi na wyprowadzce od rodziców. A co do rodziny, to nie mieszka tu nikt, kogo znam, słyszałam tylko, że mieszkała tu moja ciocia. -
- Świetnie, ja właśnie zajmuję się szukaniem takich osób. Cieszę się, że tutaj jesteś.
- Nie wiem czy dalej będziesz się tak cieszyć, jak mnie poznasz - zaśmiałam się. Na twarzy Seeley widniał lekki uśmiech. - chciałam zapytać, są jakieś tanie mieszkania? Albo gdzie mogę znaleźć pracę?

<Seeley? Krótko, ale to ty jesteś burmistrzem i to ty mnie oprowadzisz xD>

sobota, 27 czerwca 2015

Od Seeley

Ziewnęłam i zabrałam kubek z kawą z blatu. Powąchałam zawartość i skrzywiłam się mrucząc do siebie pod nosem
-Zabarwiona woda.. Kurwa.. Ktoś tu chyba wrzucił stare skarpety..
Przechodząc obok zlewu wrzuciłam do niego kubek i gasząc światło poszłam do pokoju. Już przez szybę w drzwiach widziałam, że Pillar turla się po podłodze. Delikatnie uchyliłam drzwi i weszłam do środka. Dziewczyna z uśmiechem na twarzy turlała się od jednej ściany do drugiej. Westchnęłam i powiedziałam
-Pillar, idziemy spać.
Siostra zatrzymała się w pół obrotu i spojrzała na mnie, Jej uśmiech gdzieś zniknął, a oczy przybrały metaliczny kolor.
-Nie chcę spać.
-Penelope, proszę, nie zaczynaj znowu..-westchnęłam zrezygnowana. Nie miałam ochoty, piątą noc z rzędu, gonić za nią po mieście. Dziewczyna nagle wstała i podeszła do mnie bardzo blisko. Popatrzyłam na nią.
-Penelope nie ma. Taki ktoś już nie istnieje-zdawało mi się, że jej głos odbija się od metalowych ścian-Jest tylko Pillar!-zawołała wybuchając śmiechem. Popatrzyłam na siostrę nieco zdezorientowana, jak za każdym razem gdy gwałtownie zmieniał jej się nastrój. Pokręciłam głową i zgasiłam światło.
-Idziemy spać, Pillar..
Tym razem odpowiedziało mi tylko udawane chrapanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była już dziewiąta, gdy mój telefon zadzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz. Martin. "Pewnie znowu coś z papierami" przemknęło mi przez myśl.
-No co tam?-spytałam obserwując Pillar, która wpatrywała się w paląca się świeczkę.
-Mamy nowego mieszkańca-mruknął cicho. Otworzyłam szerzej oczy.
-Naprawdę?
-No. Czeka na ciebie.
-Uhh... Okey. Będę za 10 minut-powiedziałam, a Pillar spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przed budynkiem ratuszu stała dość wysoka dziewczyna z fioletowymi włosami. Stanęłam obok niej i spytałam
-Jak mniemam Roxanne Scott?
-Ta. A bo co?
-Bo ja jestem Seeley Sparks. I to ja mam zadanie przyjąć cię do miasta i ci je pokazać-powiedziałam krzyżując ręce na piersiach-Lecz najpierw musisz wypełnić papiery..-zerknęłam w bok.
-Już wypełniłam.
-Te dotyczące rodziny i mocy, także?

Roxanne? Nie mam pomysłu xc

piątek, 26 czerwca 2015

Osiągniesz cel tylko wtedy, gdy naprawdę będziesz tego chciał.

RoxannScott

Płeć: dziewczyna, jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości...
Wiek: 19 lat, dodam że urodziła się 23 stycznia.
Wygląd: Roxanne ma 175 cm wzrostu, więc jest dosyć wysoka, do tego raczej szczupła, można powiedzieć, że ma prawie idealną sylwetkę. Ma bladą cerę, nie białą, ale lekko różową. Jej oczy są szare i duże, przyozdobione długimi rzęsami i cienkimi brwiami. Jej nos jest średniej wielkości, nie 
długi, nie krótki, a usta - pełne, duże, czasem je maluje, sama twarz ma owalny kształt. Ubiera się głównie w czerń i biel, z elementami złota lub srebra. Lubi modne rzeczy, kocha szpilki i koturny, elementy siatki w ubraniach. Prawie zawsze ma na szyi złoty łańcuch. jeśli chodzi o oryginalność, to chyba wystarczy to, że ma fioletowe włosy?
Moce: Roxanne nie odkryła jeszcze swojego "żywiołu", zna tylko niektóre swoje możliwości. Jej moce to: zamrażanie (i schładzanie) przedmiotów i istot, silna telekineza, szybkie przemieszczanie się (tak jak czasem na filmach robią to wampiry), może też sprawić, że ktoś zaśnie na jej zawołanie.
Charakter: Roxy to stanowcza, inteligentna, walcząca o wszystko dziewczyna, która jest uparta i nigdy nie odpuszcza, typowa buntowniczka... no, może nie typowa, bo mniej bezmyślna i pusta.. Walczy o swoje, choćby nie wiem co, jest sprytna i często to wykorzystuje. Potrafi ostro dopiec, jeśli ktoś ją wkurzy, bo nie ma nerwów ze stali. Lubi być w centrum uwagi, jest duszą towarzystwa, często się śmieje. Nikt nigdy nią nie rządził i nie będzie rządzić, bo umie się postawić. Ma wrogów, uważa, że to nic złego. Nie jest wredna bez powodu.
Zawód: na razie brak, dostała duży spadek po dziadku i nie potrzebuje pracy, ale mimo wszystko chce mieć pracę bo nienawidzi lenistwa.
Rodzina: w Severvill nie ma nikogo z jej rodziny.
Chłopak: brak, na razie nikt jej się nie podoba.
Historia: Roxanne dotąd mieszkała w USA, dokładniej w Beverly Hills, pochodzi z zamożnej rodziny, w której nie miała zbyt dobrych stosunków z rodzicami. W tym mieście mieszka od 18 lat.
Ciekawostki
- Jest feministką.
- Uwielbia rap i hip hop.
- Jest leworęczna.
- Jest fanką Beyonce.
- Potrafi tańczyć hip hop, ogólnie lubi tańczyć i chodzić na imprezy.
- ma dużo tatuaży, jej największym jest tatuaż z czarną różą na prawym ramieniu.
Głos<KLIK>
Właściciel: GoldenApple

Apple? APPLEEEEEEEEEEEEEE!!

Lady Snowflake by Zindy

Penelope Pillar Sparks

Płeć: Dziewczyna
Wiek: 24 lata
Wygląd: Penelope jest dość wysoka, ma 180cm wzrostu. Jest bardzo szczupła, można rzecz, że wręczy wychudzona. Ma blado błękitne oczy i delikatnie kremową skórę. Cała zresztą jest blada, od zawsze. Między innymi ubiera się wyzywająco w jaskrawe kolory, których normalna dziewczyna nigdy nie zestawiłaby ze sobą. 
Moce: 
Jej żywioł to lód
*Potrafi sprawić, że nawet w środku lata spadnie śnieg
*Umie myślami zamrozić daną osobę (działa na max. 50m)
*Potrafi zamrozić każdą rzecz, bez względu na rozmiar
*Potrafi oddychać pod wodą
*reszty jeszcze nie odkryła
Charakter: Kiedyś, dawno, dawno temu Penelope była uporządkowaną, odpowiedzialną dziewczyną. Ale potem zdarzył się pewien wypadek i.. Dziś Pillar jest niewątpliwie wariatką, psychopatką i nieprzewidującym człowiekiem ze skłonnościami do zabójstw (w tym również samobójstw[?]). Patrząc na nią można pomyśleć, że przez przypadek wypuszczono ją z psychiatryka. I.. Nie to nie prawda. No bo cóż innego można pomyśleć o kimś kto gada sam do siebie na głos czy na sam widok jabłka dostaje świra i koniecznie musi je zjeść?  A po zjedzeniu zachowuje się jeszcze gorzej, a gdy nie ma dostępu do jabłek zaczyna jej kompletnie odbijać (i wtedy lepiej się do niej nie zbliżać). Wyśmiewa wszystko i wszystkich, bez względu na to czym lub kim oni są. Nie potrafi być poważna ani smutna. Ze wszystkiego robi zabawę, jak mały dzieciak. Pillar jest tez nadpobudliwa i nie potrafi usiedzieć w miejscu nawet minuty, być może dlatego śpi wisząc do góry nogami. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych jeśli chodzi o poziom głupoty czy szaleństwa. 
Zawód: Penelope jest bezrobotna. Pillar natomiast ma pracę wyśmiewaczki wszystkiego co żywe i martwe (oczywiście to nie jest prawdziwa praca).
Rodzina: Młodsza siostra Seeley
Chłopak/Dziewczyna: Nie wiem czy jest ktoś kto by ją chciał.. I prawdopodobne jest, że Pillar jest bi
Historia: Kiedy Penelope była mała jej rodzina uciekła z Severvill. Przenieśli się wtedy do Kanady, gdzie chodziła do najlepszej szkoły. Dostała się potem na bardzo dobre studia, gdzie poznała intrygującego chłopaka, w którym się zakochała. Tydzień później ktoś zamordował jej rodziców, a chłopak zniknął z powierzchni ziemi. Wstrząśnięte siostry postanowiły wrócić do rodzinnego miasteczka i tutaj zacząć od nowa życie. Jednak już po pół roku, chłopak pojawił się znowu, tylko po to by sprowadzić na Penelope ten nieszczęśliwy wypadek.. 
Ciekawostki:
~Ma bzika na punkcie jabłek~
~Panicznie boi się koni. Na sam ich widok jej odbija~
~Tak jakby nie ma uczuć. Choć naprawdę kocha siostrę i nie pozwoli bezkarnie zrobić jej krzywdy~
~Uwielbia zabawę ogniem~
~Gdy ma zły humor w nocy wybywa na miasto i morduje przypadkową osobę. Często jej się to nie udaje przez Sorrow~
~Czasem zdarza jej się powiedzieć coś naprawdę mądrego, ale zaraz potem zaczyna śmiać się jak zwykle~
~Na szyi nosi wisiorek z wielkim płatkiem śniegu, którego nikomu nie pozwala dotykać~
~Codziennie rano prosi siostrę, by wplotła jej we włosy małe śnieżynki~
~Jeśli chodzi o makijaż oczu to w mieście nie ma nikogo lepszego~
Głos: KLIK
Właściciel: Miśka098

Życie to nie próba generalna. Nie będziesz miał drugiej szansy.



Seeley Sparks

Sorrow | Spyker


Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18 lat
Wygląd: Co tu dużo mówić? Jest niska, ma tylko 160cm wzrostu. Długie czarne włosy sięgające do pasa i duże czarne oczy, które zawsze podkreśla czarną kreską. Jest szczupła, ale z kobiecymi kształtami. Ubiera się tak by było jej wygodnie i by ubrania podkreślały zalety jej wyglądu.
Moce: Żywiołem Seeley jest Cień. Umie rozpłynąć si ę w powietrzu, przemienić się w cień na ścianie lub "kałuże cienia". Z cienia tworzy różne przedmioty użytku.. Pozostałych mocy, jeszcze nie odkryła.
Charakter: Seeley jest typową buntowniczką. Łamie wszelkie reguły, nie słucha się nikogo, codziennie pakuje się w kłopoty. Dla tych, którzy próbują jej rozkazywać jest wredna, ostra i cięta. Umie dopiec samymi słowami i uderzyć w czuły punkt rozmówcy. Pomimo negatywnego nastawienia do tych, którzy próbują ją kontrolować jest przyjazna, otwarta i szczera, czasem nawet za bardzo. Uwielbia się śmiać i wywoływać uśmiech u innych. Jest spostrzegawcza i potrafi wysłuchać, dzięki czemu jest świetnym psychologiem. Sorrow ma swoje dziwactwa jak każdy inny, nie lubi się nimi chwalić. Potrafi być delikatna, słodka i uwodzicielska. Jak każda dziewczyna potrzebuje kogoś kto pokocha ją taką jaka jest. Jednak i bez tego kogoś dobrze sobie radzi, bo życie nauczyło ją dużego dystansu do siebie i uporu osła, czasem nawet głupiego. Jest silną, twardą dziewczyną ze zmiennymi nastrojami.
Jednak wypadek siostry zmusił ją do większej odpowiedzialności i kontroli siebie i pozostałych. 
Zawód: Jest członkiem Rady miasta i specjalnej grupy poszukującej potomków rdzennych mieszkańców i chroniącej ich sekret. Na nią też spadły obowiązki "burmistrza".
Rodzina: Starsza siostra Penelope
Chłopak: ---
Historia: Była bardzo mała gdy jej rodzina uciekła do Kanady. Tam chodziła do szkoły, poznawała ludzi.. Buntowała się. Od zawsze ufała swojemu instynktowi i była przeciwna spotykaniu się Penelope z tajemniczym chłopakiem. Po nagłej śmierci rodziców zdecydowały się powrócić do rodzinnego miasta. 
Ciekawostki: 
Głos: KLIK
Właściciel: Miśka098

Otwarty!

Blog jest w końcu otwarty ^^ serdecznie zapraszamy do dołączenia! ;D
Radziłabym jednak przeczytać najpierw regulamin i fabułę ;3
Od razu zastrzegam, że czasem mogę być wredna :c i z góry za to przepraszam xD

Seeley