poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Od Belli c.d. Seeley

- mam mieszkanie, pracuję jako kasjerka. I prawdopodobnie mieszka tutaj mój brat... - powiedziałam cicho. Seeley spojrzała na mnie pytająco. - jesteśmy skłóceni, dlatego nic o nim teraz nie wiem. Mieszka tu od roku, ale może wyjechał.
- imię? Gdzie można go spotkać? Jak wygląda? - zaczęła zadawać pytania.
- on ma na imię Jarred, jest wysoki, ma czarne włosy, tatuaż na ramieniu, ma 19 lat.
- okej, mogę go gdzieś spotkać? Masz jego numer? To ważne.
- numeru nie mam, wiem tylko że często przebywa w tym barze niedaleko supermarketu.


Seeley ?

Od Roxanne c.d. Seeley

Uśmiechnęłam się przyjaźnie do Pillar. Ta lekko przekręciła głowę i wyszczerzyła zęby w promiennym uśmiechu.
- Masz śmieszne włosy! - krzyknęła do mnie. Seeley zaczęła wplatać śnieżynki w jej włosy, a ja usiadłam obok. Pillar bawiła się kosmykami moich włosów jak małe dziecko.
- naprawdę nie wyglądam przyjaźnie? - zaśmiałam się.
- jestem Pillar, a ty? - zapytała nie zważając na moje pytanie.
- Roxanne Scott. - odpowiedziam podając jej rękę. Pillar złapała ją w obie dłonie i zaczęła przyglądać się moim bransoletkom. Spojrzałam na Seeley, wydawała się być na mnie zła. Uśmiechnęłam się do niej.

<Pillar? Seeley? XD>

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Weszłam schodami na samą górę nie czekając na Roxanne. Otworzyłam drzwi i nie zdążyłam wejść nawet do mieszkania, bo naskoczyła na mnie Pillar.
-Siostrzyczko! Zapleciesz mi śnieżynki we włosy?!-zakrzyknęła uradowana ściskając mnie za ramiona. Przez chwilę nie mogłam złapać oddechu, jednak siostra szybko zluźniła uścisk i odsunęła się o krok.
-Tak, tak zaplotę-pokiwałam głową i minęłam ją wchodząc do mieszkania. Skręcając do kuchni kątem oka złapałam dziwne spojrzenie Roxanne. Pillar zastąpiła jej drogę i nie chciała wpuścić do mieszkania. Podejrzewałam, że mierzyła ją niezbyt przyjaznym spojrzeniem. Wyciągnęłam z lodówki karton soku pomarańczowego i podeszłam z powrotem do drzwi.
-Kim jest ta dziwnie ubrana dziewczyna? Nie wygląda na miłą-przy drugim zdaniu głos mojej siostry zabrzmiał trochę szorstko.
-Spokojnie-wzruszyłam ramionami-Chciała cię poznać-mówiąc to odwróciłam się i poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Pillar zapiszczała podskakując. W podskokach poszła za mną.
-Naprawdę?! Naprawdę?! Naprawdę?!-piszczała mi za uchem. Skrzywiłam się lekko.
-Tak.
-Ktoś chce mnie poznać! Hura!-cieszyła się skacząc po łóżku w butach. Oparłam się biodrem o biurko i patrzyłam na nią. Po chwili w drzwiach do pokoju stanęła trochę zdezorientowana Roxanne. Napiłam się soku przyglądając się jej.
-No.. Pillar, siadaj jak chcesz, żebym zaplotła ci włosy-powiedziałam nadal patrząc na dziewczynę.


Roxanne?

czwartek, 27 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

Lekko oszołomiona podążałam za Seeley, przed barem puściła mnie.
- tylko się nie zdziw. - rzuciła.
Nie odpowiedziałam i tak jak Seeley, przyspieszyłam, aż w końcu zaczęłyśmy biec. Nie wiem, czemu się jej spieszyło. Była poddenerwowana, chyba przegięłam. Gdy byłyśmy na miejscu, Seeley spojrzała w górę, do okna, w którym stała jakaś dziewczyna. Była z twarzy podobna do Seeley, nie widziałam, jak była ubrana.
- Hej! - krzyknęła głośno z wielkim uśmiechem. Seeley ruszyła do drzwi kamienicy.

<Seeley?>

Od Seeley c.d. Belli

Skinęłam lekko głową. Jak widać nic nie jej uspokoi. Uśmiech zniknął z moich ust. Spojrzałam na plik kartek, które trzymałam w rękach.
-Na początek imię i nazwisko..-mruknęłam i nie czekając na jej odpowiedź powiedziałam-Bella Johnson, tak?
-T-tak-powiedziała. Pokiwałam głową składając kartki.
-Więc tak. Twoimi mocami zajmiemy się.. W innym miejscu-rozejrzałam się-A teraz powiedz mi.. Masz jakąś rodzinę tutaj? Masz gdzie mieszkać? Masz pracę?
Dziewczyna nadal patrzyła na mnie wielkimi oczyma.
-To standardowe pytania-wzruszyłam ramionami-Muszę mieć pewność, że przeżyjesz

Bella?

Od Seeley c.d. Roxanne

Przewróciłam oczami i oparłam się o oparcie ze złością. Przez dłuższy czas milczałam zastanawiając się co dalej. Nagle coś przyszło mi do głowy. Co prawda nie byłam za tym pomysłem, ale skoro dziewczyna tak bardzo nalegała to dostanie to czego tak bardzo chce. Wstałam mrucząc pod nosem
-Zjadaj to, zabiorę cię gdzieś-wolnym krokiem ruszyłam do baru by zapłacić za posiłek dziewczyny. Czekając aż kelnerka wyda mi resztę kątem oka uchwyciłam badawcze spojrzenie jakiegoś faceta chowającego się za gazetą. Którą trzymał do góry nogami. Posłałam mu ponure spojrzenie. Nie wyglądało na to by je zauważył. Nadal z uwagą się przyglądał. Jednak teraz dostrzegłam, że jego wzrok przechodził tuż koło moich bioder i podążał w miejsce, z którego przyszłam. "Czy patrzysz na Roxanne.. Ciekawe.." myślałam. Z myśli wyrwał mnie brzęk drobnych spadających na blat. Podziękowałam kelnerce i poszłam do toalety. Przechodząc obok mężczyzny niby przypadkiem stuknęłam biodrem w jego stolik wywracając na niego kawę. Mężczyzna warknął coś pod nosem, a ja bez słowa zniknęłam za drzwiami. Spojrzałam w lustro, lekko się skrzywiłam i wróciłam do dziewczyny. Dziwny mężczyzna zniknął.
-Zjadłaś? Świetnie, teraz chodź. Idziemy do mojej siostry-mruknęłam łapiąc ją za nadgarstek i wyciągnęłam z lokalu.


Roxanne? Nie da sie ukryć xD

wtorek, 25 sierpnia 2015

Od Belli

Nie miałam pojęcia o co chodzi z tym całym spotkaniem. Jakaś dziewczyna o imieniu Seeley miała przyjść do urzędu miasta i ze mną porozmawiać. Bałam się. Nie dostałam żadnych więcej informacji, czy ja coś zrobiłam? Chyba nie kupiłam zbyt dużo jagód w tym miesiącu... Ehh, głupia jestem. Przecież...
-hej, jesteś tam? - usłyszałam głos. Podniosłam głowę i moje myśli rozprysnęły się jak bańka mydlana.
- t-to ty jesteś Seeley? - jąkałam się patrząc na nią wielkimi oczami.
- tak. Mam do ciebie ważną sprawę. Nie bój się, to nic złego. - uśmiechnęła się lekko.

<Seeley?>

Powitajmy Bellę!


Imię: Bella
Ksywka: Bell
Nazwisko: Johnson
Płeć: dziewczyna
Wiek: 18
Wygląd: niska, szczupła dziewczyna o jasnej cerze i długich, prostych włosach pofarbowanych na niebiesko. Ubiera się na czarno. 
Moce: żywioł to woda. Zamrażanie wody, odmrażanie, zmienianie jej temperatury, strumień wody, oddychanie pod wodą.
Charakter: Bella jest tajemniczą, cichą dziewczyną. Jest pesymistką i w prawie żadnej rzeczy nie widzi pozytywów. Zwykle siedzi cicho, jest małomówna. Jest cierpliwa, ale jak ktoś ją bardzo zdenerwuje potrafi wybuchnąć. Nie jest sentymentalna ani zbyt miła dla innych.
Zawód: skończyła technikum, na razie ma praktyki w sklepie spożywczym.
Rodzina: ma brata w Severvill.
Chłopak: brak
Historia: urodziła się niedaleko tego miasta w ubogiej rodzinie. W wieku 18 lat wyprowadziła się z domu i wynajęła mieszkanie w Severvill.
Ciekawostki: szaleje na punkcie jagód.
Głos: <KLIK>
Właściciel: 2000N

Od Roxanne c.d. od Seeley

Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na kelnerkę, która niosła już moje śniadanie. Gdy dziewczyna postawiła talerz przed moim nosem, szybko zabrałam się do jedzenia, dawno nie jadłam tak dobrego śniadania. Seeley patrzyła na mnie z niecierpliwością, nie spieszyło mi się z odpowiedzią. Zaśmiałam się w myślach.
- Jeżeli ktoś jest takim tchórzem, który nie chce walczyć z trudem życia to pozwól mu odejść. - powiedziałam do niej z uśmiechem, sama nie wiem, dlaczego.
- to nie jest tchórz, ona nie ma pojęcia, co robi! - powiedziała ze złością. Nie ruszyło mnie to, zachowałam spokój. Milczałam, czekając, aż Seeley się uspokoi.
- A więc to twoja siostra?
Seeley milczała.
- rozumiem, mam się nie wtrącać. Ale nie przyszłaś tu chyba bez powodu.
- Roxanne, zadałam ci pytanie, jak mnie poznałaś?
Skończyłam pić sok i odsunęłam talerz na bok. Próbowałam przypomnieć sobie wczorajszy wieczór.
- widziałam twoje oczy i włosy. Poza tym co miałam zrobić widząc dziewczynę wdrapującą się na budynek w czarnym kostiumie z bronią na plecach? Nie uciekłam, tylko patrzyłam. Jakoś cię rozpoznałam.

<Seeley? Skaczesz po dachach XD>

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Zmrużyłam oczy. Humor natychmiast mi się popsuł.
-Nie uganiam się, tylko ratowałam debila, który postanowił skoczyć z dachu-warknęłam. Niektórzy ludzie naprawdę nie potrafią przeżyć bez różnych zbędnych informacji.
-Nie prawda. Był tam ktoś jeszcze-upierała się dziewczyna. Z pomrukiem przewróciłam oczami.
-Ludzie w mieście mają różne tajemnice. O niektórych lepiej nie wiedzieć-syknęłam przez zaciśnięte zęby. Odetchnęłam głęboko trochę się opanowując się i łagodniej spytałam -Jak mnie w ogóle poznałaś?

Roxanne? Do dupy to x.x

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

Wolałam nie wspominać o wczorajszym wieczorze, jednak ciekawość była większa. Ta dziewczyna była dziwna. Owszem, znałam dużo dziwnych ludzi, ale to było chore.
Wstałam o 8:00. Pogoda znów była piękna, więc ubrałam się w letnią sukienkę i wyszłam na miasto zjeść w restauracji śniadanie, gdyż nie spodziewałam się zjeść dobrego jedzenia w tym barze.
Właśnie wchodziłam do restauracji, gdy przy jednym ze stolików zobaczyłam Seeley, która gestem ręki zaprosiła mnie do stolika. Zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i przysiadłam się do niej.
- można tu zjeść śniadanie? - zapytałam bez uśmiechu.
- tak, jest dobra jajecznica, ale nie o tym chciałam z tobą porozmawiać. - odpowiedziała mi Seeley. Kelnerka podeszła do stołu, zamówiłam jajecznicę, tosta i sok pomarańczowy. Gdy kelnerka odeszła, spojrzałam na Seeley pytająco z lekkim zdenerwowaniem.
- a więc wytłumaczysz mi to?
- co dokładnie? - spytała podejrzliwie.
- jakbyś nie wiedziała... Wiem, że nie powinnam się wtrącać i bardzo tego nie lubię, ale widziałam jak, ehem... - odchrząknęłam. - skakałaś po dachach? Nie sposób było cię nie zauważyć, dziewczyna która kilka metrów nade mną ugania się po budynkach.

<Seeley? xD>

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Seeley c.d. Roxanne

Niebo ciemniało. Ulice stawały się coraz bardziej szare i nieprzyjemne dla ludzi. Normalni ludzie siedzieli teraz przy kolacji bądź telewizorze i odprężali się przed następnym dniem. Ale nie ja. Ja w czarnym kostiumie kryjącym mnie aż po szyje i chustce zawiązanej na ustach biegłam przez miasto potykając się o kamienie. Zgięta w pół osiągałam większą szybkość, a na tym mi najbardziej zależało. Dwa miecze schowane były za pasami czarnego materiału na moich plecach. W każdej chwili z łatwością mogłam je wyciągnąć. Jednym ruchem. Włosy związane w kucyka przerzuciłam na drugie ramię. Wbiegłam w jedną z ciemnych uliczek i zatrzymałam się na jej drugim końcu, który wychodził na główną ulicę. Nagle zobaczyłam znajomą twarz. Roxanne. Cofnęłam się o krok chowając w cieniu. Że też musiała wyjść.. Rozejrzałam się po pobliskich dachach. Jest! Nie.. Pillar nie rób tego! Przemknęłam za Roxanne, modląc się w duchu by mnie nie zauważyła. Bo o poznanie mnie nie miałam się co martwić. Wskoczyłam na dach odbijając się od kolejnych okien. W ostatniej chwili złapałam ciemnowłosego chłopaka i wciągnęłam go za sobą na dach. Ciemnowłosy wylądował spory kawałek na moją siostrą. Popatrzyłam na nią zła. Dziewczyna zdezorientowana patrzyła na mnie w bezruchu. Nagle upadła na kolana i zaczęła śmiać się przez łzy. Westchnęłam z ulgą i podeszłam do niej.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z samego rana wyszłam z domu. Martin zasypał mnie kolejną "papierkową" robotą. Musiałam jednak najpierw znaleźć Roxanne i spytać o wczorajszy wieczór. W duchu miałam nadzieje, że niczego nie widziała, choć było to mało prawdopodobne. Ludzie z miasta byli już przyzwyczajeni do takich "akcji" i mało kto zwracał na nie uwagę. Jednak nowi.. Oni widzieli wszystko i wszystkim się interesowali, nie rozumiejąc, że o pewnych rzeczach lepiej po prostu nie wiedzieć.

Roxanne?

Od Roxanne c.d. od Seeley

Co to ma niby znaczyć?! - pomyślałam patrząc w miejsce, gdzie przed chwilą stała Seeley. Odwróciłam się na pięcie i starając się stłumić gniew zmieszany ze zdziwieniem podeszłam do drzwi i weszłam do środka. Za moimi plecami usłyszałam dzwonek, taki, jak w sklepach, który słychać gdy ktoś wchodzi.
Restauracja raczej przypominająca bar utrzymana była w ciemnych kolorach. Ściany pokrywała tapeta w popielate pasy, która w niektórych miejscach była pozrywana, podłogę pokrywał ciemny, matowy parkiet, a stoły i krzesła wykonane były również z ciemnobrązowego drewna. Na każdym ze stolików ustawiona była popielniczka. Po prawej stronie stał bar, za którym niska, blada dziewczyna o przestraszonym wyrazie twarzy i podkrążonych oczach czyściła szmatką w pośpiechu kieliszki i szklanki. Natychmiast spojrzała na mnie wielkimi oczami i odstawiła naczynia. Podeszłam do niej.
- słyszałam, że można tu przenocować.
- tak... Mamy pokoje... - powiedziała cicho i zniknęła za drzwiami znajdującymi się za barem. Usłyszałam niski, kobiecy głos i po chwili z tych samych drzwi wyszła wysoka, pulchna, czarnowłosa kobieta z kokiem przyozdobionym różą i stanęła opierając ręce na blacie. 
- chce pani przenocować, tak? - zapytała od niechcenia. Zacisnęła usta.
- tak, ile zapłacę za noc? - spytałam równie nieuprzejmym tonem.
- proszę spojrzeć na tablicę, jest tam - wskazała na drugi koniec sali. Spojrzałam na ceny, było bardzo tanio. Pokiwałam głową i położyłam kilka banknotów na ladzie.
- oto klucz, pokój numer 8. Aha, proszę się tylko nie skarżyć na hałas po 22:00. - kobieta zmierzyła mnie od stóp do głów i pomaszerowała ze ścierką w stronę stolików. 
Złapałam za klucz i szybkim krokiem ruszyłam po schodach na piętro. Przede mną pojawił się korytarz z niewielką ilością pokojów, było ich z 10. Wsadziłam klucz w zamek drzwi z numerem 6 i próbowałam przekręcić, ale były już otwarte. Cóż, nie dbają tu chyba o to, żeby nic nie skradziono. Zamknęłam za sobą drzwi i rozejrzałam się.
Ściany były koloru żółtego, łóżko o metalowych nogach nie miało nawet materaca, wyłożone było tylko kilkoma kocami. Na szafce nocnej stała mała lampka. Oprócz tego znajdowała się niewielka łazienka z prysznicem i ubikacją. Nie było lustra ani umywalki. Położyłam się na łóżku.
Do prawdy nie wiem, o co jej chodziło. Jej siostra była jakąś wielką tajemnicą? Prędzej czy później wiedziałam, że ją poznam, bo miałam nadzieję że będę mogła jeszcze zobaczyć się z Seeley, wydała się być miła. Kiedyś poznam tą jej siostrę, nie wierzę żebym nie miała okazji, przecież chyba nie siedzi tylko w domu.

* * *

Była 19:00. Na dworze było jeszcze jasno, chociaż w pokoju musiałam już mieć zapalone światło. Postanowiłam wyjść i rozejrzeć się jeszcze po okolicy, może natrafię na sklep z ubraniami czy spożywczy, albo na mieszkanie do wynajęcia. Ubrałam się w krótką, czarną koszulkę, bordowe legginsy i szare trampki. Wyszłam na zewnątrz i szłam w stronę ratusza. 

<Seeley? Nie wiem, co dalej się ma stać xd>

Od Seeley c.d. Roxanne

Odwróciłam wzrok.
-Nie wiem czy jest to odpowiednia pora..-mruknęłam pod nosem-Chociaż odpowiedniej nie będzie chyba nigdy..
-To znaczy?-zaciekawiła się Roxanne. Z westchnieniem odwróciłam się do niej plecami.
-Może innym razem..-szepnęłam i "rozpłynęłam" się w powietrzu jak to miałam zwyczaj robić za każdym razem, gdy komuś nawinął się na język temat mojej siostry.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ponownie zjawiłam się w swoim domu. Szybko poszłam do pokoju Pillar, gdzie zastałam ją siedzącą w otwartym oknie. Podeszłam do niej i oparłam się głową o framugę okna. Siostra spojrzała na mnie i uśmiechnęła sie szeroko.
-Nowy mieszkaniec?-spytała swoim radosnym głosikiem. Uśmiechnęłam się lekko. Wiedziałam, że jeśli odpowiem jej słowami zacznie się awantura, że ona chce go poznać. Przymknęłam oczy czując jak do pokoju wpada delikatny podmuch wiatru.
-Chciałabyś kiedyś stąd uciec?-spytałam sama nie wiedząc czemu. Otworzyłam oczy i kątem oka złapałam zdziwione spojrzenie siostry.
-Uciekłyśmy-powiedziała obojętnym tonem. Głosem, który w żaden sposób nie przypominał tego po wypadku. Wręcz przeciwnie. Wypowiadając to słowo jej głos był taki jak przed tą tragedią. Zerknęłam na nią. Na jej twarz szybko powrócił uśmiech, który towarzyszył jej już trochę czasu. Pokręciłam głową i wpatrywałam się w horyzont miasta.


Roxanne? Nie wiem co to jest >.<

niedziela, 2 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

- chyba nie chcę już o nic pytać... Ale mam problem, nie mam gdzie spać tej nocy. Jest tu hotel czy coś? - zapytałam wstając od stolika. Seeley zapłaciła kelnerowi.
- w pewnej restauracji na piętrze są pokoje do przenocowania. Zaprowadzę cię.
- dzięki. - odpowiedziałam z ulgą.
Do restauracji doszłyśmy w ciszy, oglądałam z podziwem kamienice i sklepy. I dalej myślałam. Ale myślałam jakby bez obaw. Z nadzieją zamiast zmartwień. Czeka mnie nowe życie i czas zapomnieć o starym, a zapominanie pójdzie mi świetnie, bo nie mam skłonności do miewania sentymentów, rządam od życia zmian i nowości i nie umiem usiedzieć w miejscu. Staram się zawsze mieć nadzieję, choć czasem mi to nie wychodzi. Cóż, nie jestem optymistką, lecz realistką.
Gdy wreszcie znalazłyśmy się u drzwi wejściowych, zapytałam:
- Mogłabym poznać twoją siostrę?

<Seeley? xD>