poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Roxanne c.d. od Seeley

Co to ma niby znaczyć?! - pomyślałam patrząc w miejsce, gdzie przed chwilą stała Seeley. Odwróciłam się na pięcie i starając się stłumić gniew zmieszany ze zdziwieniem podeszłam do drzwi i weszłam do środka. Za moimi plecami usłyszałam dzwonek, taki, jak w sklepach, który słychać gdy ktoś wchodzi.
Restauracja raczej przypominająca bar utrzymana była w ciemnych kolorach. Ściany pokrywała tapeta w popielate pasy, która w niektórych miejscach była pozrywana, podłogę pokrywał ciemny, matowy parkiet, a stoły i krzesła wykonane były również z ciemnobrązowego drewna. Na każdym ze stolików ustawiona była popielniczka. Po prawej stronie stał bar, za którym niska, blada dziewczyna o przestraszonym wyrazie twarzy i podkrążonych oczach czyściła szmatką w pośpiechu kieliszki i szklanki. Natychmiast spojrzała na mnie wielkimi oczami i odstawiła naczynia. Podeszłam do niej.
- słyszałam, że można tu przenocować.
- tak... Mamy pokoje... - powiedziała cicho i zniknęła za drzwiami znajdującymi się za barem. Usłyszałam niski, kobiecy głos i po chwili z tych samych drzwi wyszła wysoka, pulchna, czarnowłosa kobieta z kokiem przyozdobionym różą i stanęła opierając ręce na blacie. 
- chce pani przenocować, tak? - zapytała od niechcenia. Zacisnęła usta.
- tak, ile zapłacę za noc? - spytałam równie nieuprzejmym tonem.
- proszę spojrzeć na tablicę, jest tam - wskazała na drugi koniec sali. Spojrzałam na ceny, było bardzo tanio. Pokiwałam głową i położyłam kilka banknotów na ladzie.
- oto klucz, pokój numer 8. Aha, proszę się tylko nie skarżyć na hałas po 22:00. - kobieta zmierzyła mnie od stóp do głów i pomaszerowała ze ścierką w stronę stolików. 
Złapałam za klucz i szybkim krokiem ruszyłam po schodach na piętro. Przede mną pojawił się korytarz z niewielką ilością pokojów, było ich z 10. Wsadziłam klucz w zamek drzwi z numerem 6 i próbowałam przekręcić, ale były już otwarte. Cóż, nie dbają tu chyba o to, żeby nic nie skradziono. Zamknęłam za sobą drzwi i rozejrzałam się.
Ściany były koloru żółtego, łóżko o metalowych nogach nie miało nawet materaca, wyłożone było tylko kilkoma kocami. Na szafce nocnej stała mała lampka. Oprócz tego znajdowała się niewielka łazienka z prysznicem i ubikacją. Nie było lustra ani umywalki. Położyłam się na łóżku.
Do prawdy nie wiem, o co jej chodziło. Jej siostra była jakąś wielką tajemnicą? Prędzej czy później wiedziałam, że ją poznam, bo miałam nadzieję że będę mogła jeszcze zobaczyć się z Seeley, wydała się być miła. Kiedyś poznam tą jej siostrę, nie wierzę żebym nie miała okazji, przecież chyba nie siedzi tylko w domu.

* * *

Była 19:00. Na dworze było jeszcze jasno, chociaż w pokoju musiałam już mieć zapalone światło. Postanowiłam wyjść i rozejrzeć się jeszcze po okolicy, może natrafię na sklep z ubraniami czy spożywczy, albo na mieszkanie do wynajęcia. Ubrałam się w krótką, czarną koszulkę, bordowe legginsy i szare trampki. Wyszłam na zewnątrz i szłam w stronę ratusza. 

<Seeley? Nie wiem, co dalej się ma stać xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz