Weszłam schodami na samą górę nie czekając na Roxanne. Otworzyłam drzwi i nie zdążyłam wejść nawet do mieszkania, bo naskoczyła na mnie Pillar.
-Siostrzyczko! Zapleciesz mi śnieżynki we włosy?!-zakrzyknęła uradowana ściskając mnie za ramiona. Przez chwilę nie mogłam złapać oddechu, jednak siostra szybko zluźniła uścisk i odsunęła się o krok.
-Tak, tak zaplotę-pokiwałam głową i minęłam ją wchodząc do mieszkania. Skręcając do kuchni kątem oka złapałam dziwne spojrzenie Roxanne. Pillar zastąpiła jej drogę i nie chciała wpuścić do mieszkania. Podejrzewałam, że mierzyła ją niezbyt przyjaznym spojrzeniem. Wyciągnęłam z lodówki karton soku pomarańczowego i podeszłam z powrotem do drzwi.
-Kim jest ta dziwnie ubrana dziewczyna? Nie wygląda na miłą-przy drugim zdaniu głos mojej siostry zabrzmiał trochę szorstko.
-Spokojnie-wzruszyłam ramionami-Chciała cię poznać-mówiąc to odwróciłam się i poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Pillar zapiszczała podskakując. W podskokach poszła za mną.
-Naprawdę?! Naprawdę?! Naprawdę?!-piszczała mi za uchem. Skrzywiłam się lekko.
-Tak.
-Ktoś chce mnie poznać! Hura!-cieszyła się skacząc po łóżku w butach. Oparłam się biodrem o biurko i patrzyłam na nią. Po chwili w drzwiach do pokoju stanęła trochę zdezorientowana Roxanne. Napiłam się soku przyglądając się jej.
-No.. Pillar, siadaj jak chcesz, żebym zaplotła ci włosy-powiedziałam nadal patrząc na dziewczynę.
Roxanne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz