Lekko oszołomiona podążałam za Seeley, przed barem puściła mnie.
- tylko się nie zdziw. - rzuciła.
Nie odpowiedziałam i tak jak Seeley, przyspieszyłam, aż w końcu zaczęłyśmy biec. Nie wiem, czemu się jej spieszyło. Była poddenerwowana, chyba przegięłam. Gdy byłyśmy na miejscu, Seeley spojrzała w górę, do okna, w którym stała jakaś dziewczyna. Była z twarzy podobna do Seeley, nie widziałam, jak była ubrana.
- Hej! - krzyknęła głośno z wielkim uśmiechem. Seeley ruszyła do drzwi kamienicy.
<Seeley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz