- chyba nie chcę już o nic pytać... Ale mam problem, nie mam gdzie spać tej nocy. Jest tu hotel czy coś? - zapytałam wstając od stolika. Seeley zapłaciła kelnerowi.
- w pewnej restauracji na piętrze są pokoje do przenocowania. Zaprowadzę cię.
- dzięki. - odpowiedziałam z ulgą.
Do restauracji doszłyśmy w ciszy, oglądałam z podziwem kamienice i sklepy. I dalej myślałam. Ale myślałam jakby bez obaw. Z nadzieją zamiast zmartwień. Czeka mnie nowe życie i czas zapomnieć o starym, a zapominanie pójdzie mi świetnie, bo nie mam skłonności do miewania sentymentów, rządam od życia zmian i nowości i nie umiem usiedzieć w miejscu. Staram się zawsze mieć nadzieję, choć czasem mi to nie wychodzi. Cóż, nie jestem optymistką, lecz realistką.
Gdy wreszcie znalazłyśmy się u drzwi wejściowych, zapytałam:
- Mogłabym poznać twoją siostrę?
<Seeley? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz